Ojczyzną twórcy jest wszechświat

O Autorze

Autor prac naukowych i literackich. W latach 1974-1989 członek opozycji demokratycznej w Polsce. Zmuszony do wyjazdu z powodu zbyt wielu represji przed 1989 rokiem i po nim.

Przejściowo mieszkał w Szwecji. Od 2007 roku mieszka w Wielkiej Brytanii.

Obce raje. Dramat narodowy w czterech aktach z prologiem i epilogiem

Isaac Jacobovsky

[fragment]

Akt 4, scena 3 

Student I, Nicola, Stefcio w apartamencie 

Student I 

Stracę zaraz cierpliwość, Nicola. 

Nicola 

Luzik, Student. Taka zabawa. Teatr taki… 

Student I 

Przestańcie się wygłupiać. Ludzie czekają na koszyk z losami, a ty jaja sobie robisz. 

Nicola 

W porzo, w porzo. 

Student I 

Ciągle mnie ignorujesz… Ale żeby tutaj, w moim własnym domu? Nicola, jest coś nie ok. Pogrywasz sobie zwyczajnie. Przerwij tę demonstrację i losuj w końcu. 

Nicola 

Luzik już. Chciałam tylko wiedzieć, czy będziesz o mnie zazdrosny. 

Student I 

Masz rację. Nie potrafię z tym skończyć. To nieprofesjonalne. 

Stefcio 

Nicola! Losujmy. Proszę cię. 

Nicola 

Spoko. Ja zawsze na pierwszy ogień… I co mamy? Wernyhora? Trafiło mi się, jak ślepej kurze ziarno. 

Stefcio 

Kto? 

Nicola 

Rola męska. Wernyhora. Cóż, niech i tak będzie. 

Stefcio 

Wielu rzeczy już nie pamiętam. Były jakieś wesela, ale zapomniałem, o co w nich chodziło. 

Nicola 

Panie bibliotekarzu. Przecież w pracy mogłeś sobie przypomnieć wszystkie lektury. Dla relaksu chociażby. 

Stefcio 

Wolałem kompa i gierki. 

Student I 

Słuchaj, Stefcio. Wernyhora jest najstraszniejszą postacią z tego dramatu. Człowiek bardzo tajemniczy. O ogromnej sile moralnej. Wszyscy się go słuchają, choć jest tylko wędrownym wieszczem. Starym ukraińskim Żydem. Skąd bierze się jego siła? Ze złotego rogu. Takiego samego, o jakim można przeczytać w Starym Testamencie. 

Nicola 

Przypominasz sobie? 

Stefcio 

Nie bardzo. 

Student I 

Na pewno znasz ten fragment. Abraham idzie zabić swojego syna Izaaka. To jest taka próba wierności Bogu. Ale Bóg tylko sprawdza, czy ojciec jest gotowy stracić własnego syna na żądanie. W ostatniej chwili nie pozwala na tak wielkie poświęcenie. I wtedy Abraham zamiast syna zabija barana. Spala go na ołtarzu. Jako dar dla Boga. Nie pamiętasz tego? 

Stefcio 

Sorki, jasne. Pamiętam. Teraz mi przypomniałeś. Chodzi o róg tego barana. Rytualny róg, którego Żydzi do dzisiaj używają podczas świąt. 

Nicola 

Tak. Dokładnie. W tej sztuce Wernyhora przychodzi do gospodarza i daje mu róg. Chce natychmiast wywołać powstanie narodowe. Wyzwolić ojczyznę. Ale szlachta jest pijana. Nic sobie z tego nie robi. Złoty róg trafia w ręce chłopa folwarcznego. Chłop objeżdża okolicę, zbierając ludzi do powstania. Niestety nieszczęśliwie gubi zaczarowany róg. Tak oto nasz naród już nigdy nie będzie zdolny do skutecznego buntu… Czyż nie piękny przekaz? Genialny, Stefcio. Prawda? A ty co masz? 

Stefcio 

Ja? Żyd. 

Nicola 

Ale się ułożyło… Super jest, wiesz? 

Student I 

Stefcio? Więc co? Decydujesz się? Może być Żyd? 

Stefcio 

Tak, oczywiście. Ale sądziłem, że ta sztuka jest o nas, a nie o Żydach. Jakoś ich sobie w niej nie kojarzę. 

Student I 

Oczywiście sztuka nie jest o samych Żydach. Przede wszystkim jest o Polakach. O szlachcie. O mieszczaństwie. O chłopstwie. Jest też o inteligencji, którą reprezentują dziennikarz i poeta. Jest o klerze katolickim. W końcu i o Żydach. Przekrój całego społeczeństwa. Bo to jest dramat narodowy, Stefcio. W sztuce opisane zostało prawdziwe wesele krakowskiego poety Lucjana Rydla z wiejską dziewczyną. Taka była sto lat temu moda w Krakowie, że artyści uciekali na wieś. W naturze szukali natchnienia i wolności. 

Stefcio 

Coś mi w głowie majaczy. Piąte przez dziesiąte. 

Student I 

Teraz musisz się nauczyć swojej roli. Tutaj masz swojego Żyda. Twoje kwestie są w ramkach. Widzisz? Króciutki tekst. Dasz radę. 

Stefcio 

Bardzo krótki jakiś. A twój? 

Nicola 

Też krótki. Łatwizna. Bez paniki. Byle płynnie przeczytać. Nie musimy mówić z pamięci. Pamiętaj. Chyba, że chcesz całość wykuć? 

Stefcio 

Wykuć? Na dzisiaj? Co ty? Ja mam pamięć świetną. Ale krótką. 

Nicola 

Jak większość ludzi, którzy o nią nie dbają. W końcu zapominają prawie wszystko. Łącznie z tym, że powinni o nią dbać. Nic nadzwyczajnego, Stefcio.

Akt 4, scena 4 

Pani w czerni, Pani w bieli, Pan w czerwieni, Dziennikarz w apartamencie 

Pani w czerni 

Myślicie, że jesteśmy bezpieczni? Trzymajmy się jak najdalej koszyczka. Nie wolno nam losować, bo na scenie moglibyśmy zostać zdemaskowani. Choć mnie i tak by nikt nie rozpoznał. Zwłaszcza w służbowej sukni. 

Pani w bieli 

A co ja mam powiedzieć? Obawiam się, że kogo jak kogo, ale mnie każdy człowiek z łatwością rozpozna. 

Pan w czerwieni 

Niby dlaczego? Taka sławna jesteś? Celebrytka od siedmiu boleści się znalazła. Z jakiego powodu miałby cię ktokolwiek zapamiętać? 

Pani w bieli 

A właśnie z takiego. Sam sobie odpowiedziałeś. 

Dziennikarz 

Dajcie już spokój z dokuczaniem. Wnętrzności mi się przewracają, gdy was słucham. Zajęlibyście się w końcu pracą. 

Pani w czerni 

Nic innego nie robimy. Znowu potrzebujesz pocieszenia? 

Dziennikarz 

Czy słyszeliście, o czym oni między sobą rozmawiali? Nie widzicie, że zachowują się wprost bezwstydnie? Stefcio poszedł na całość. Pozwalacie na takie rzeczy? 

Pani w bieli 

A tobie co do tego? Postulujesz wprowadzenie jakiegoś zakazu? 

Dziennikarz 

Dobrze już, dobrze. Oświećcie mnie przynajmniej, kim jest Nicola i dlaczego pomaga Stefciowi? Na pewno macie coś na nią w papierach. W archiwum. 

Pani w czerni 

W archiwum nic o niej nie ma. Tej grupy osób nie katalogujemy. 

Dziennikarz 

Dlaczego? Przecież jest człowiekiem. 

Pan w czerwieni 

Masz rację, choć nie do końca. Ją bowiem katalogują ludzie. Robią tak z własnej woli. My tylko korzystamy z ich ziemskich archiwów. Zawierają wszystkie niezbędne informacje. 

Pani w bieli 

A nawet więcej, niż można by sobie wyobrazić. Góry chorej fantazji. 

Pani w czerni 

Ty jak coś powiesz. Tragedia po prostu… Nam chodzi o ekonomikę działania. Po co powtarzać pracę, która jest już dobrze wykonana? 

Dziennikarz 

Czy mam rozumieć, że ta Nicola jest z koszernych? 

Pani w czerni 

W tym przypadku prawda nie ma większego znaczenia. Liczy się ludzka opinia. Wielu tymczasem twierdzi, że owszem, ona jest jak najbardziej koszerna, dzięki czemu ich archiwa aż uginają się od wszelkich informacji. A my mamy na jej temat gotowca. 

Pan w czerwieni 

Tak…. Z reguły dla tej grupy osób archiwizacja prowadzona jest bardzo starannie. Ciekawi cię zapewne, jak coś takiego jest możliwe? Związana z tym wiedza i umiejętności przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Najczęściej mamy do czynienia z rodzinną lub środowiskową tradycją. Archiwistami są osoby przejęte odpowiedzialnością za los ojczyzny, a nawet całego świata. Jedna z takich archiwistek jest teraz tutaj. Tamta dziewczyna. Ma na imię Lili. 

Dziennikarz 

Ciekawe. Wyjątkowo ciekawe jest wszystko, o czym teraz mówicie. Pozwólcie, że sobie zanotuję. Przyda się do mojego artykułu. 

Akt 4, scena 5 

Stefcio, Nicola, Student I, Lili w apartamencie 

Stefcio

Coś się stało?

Nicola 

Jest ta łajza. Tylko tutaj jej brakowało. Student, mówiłam ci, że jej nie znoszę. 

Student I 

Co jest? 

Nicola 

Po co ją zaprosiłeś? Przecież dobrze wiesz, że… 

Student I 

Nicola, ona sama przyszła. Jak wszyscy. Butelkę szampana przyniosła. Ja z nią nawet nie rozmawiałem. Sorki. Czego ty ode mnie chcesz? Przecież jej nie wyrzucę. 

Nicola 

Koga zagra? 

Student I 

Chochoła chyba… Lili! Lili! Sorki wielkie. Kogo grasz? 

Lili 

Ja, naturalnie, gram Chochoła. Ta postać jest najciekawszą propozycją estetyczną w naszej sztuce. Chochoł w mojej ocenie reprezentuje… 

Student I 

Dzięki, Lili. Analizy później. Po spektaklu. Sorki raz jeszcze. Teraz jestem zbyt zajęty. Sama widzisz, co się wyrabia. 

Nicola 

Dobrze jej tak, chocholicy. Różyczce w sukience ze słomy. Jest jeszcze sprawiedliwość na tym świecie. 

Student I 

Jak tak mówisz, to spoko jest, nie? Unikaj jej. I masz ból z głowy. Wracam do losowania. Ludzie sterczą nad koszykiem i nie wiedzą, co robić… Aha! Nie moja sprawa w końcu, ale mogliście wziąć po wszystkim prysznic. Pachniecie seksem, że czuć na kilometr. 

Nicola 

Student, co ty? Jednak wciąż jesteś zazdrosny. Daj se siana. 

Student I 

Dobra już, dobra. Stefcio, jak tam? Gotowy? 

Stefcio 

Czy ja wiem? Nigdy nie występowałem na scenie. 

Student I 

Będzie w porzo. Zobaczysz. Kilka razy przeczytaj swoje kwestie. Nie jest tego dużo. I załóż kostium. Zaraz zaczynamy. 

Nicola 

Stefcio, czytaj najpierw spokojnie. Potem szybciej. Za trzecim razem głośno. Żebyś sam siebie usłyszał. Słowa wymawiaj wyraźnie. I płynnie. Nie wolno ci dukać. Zależy mi. Pamiętaj. 

Akt 4, scena 6 

Student II, Nicola, Zosia, Załoganci II i III w apartamencie 

Student II 

Nicola, hejka! Co ci los przyniósł w koszyczku? 

Nicola 

Wernyhorę. A tobie, panie reżyserze? 

Student II 

Cicho sza o tym na razie. Mnie się trafiła córka Żyda. Rachela. Nie moja płeć. Może podmianka? 

Nicola 

Rachela też super. Dlaczego nie chcesz jej zagrać? Sorki, ale ja się nie zamieniam. Za nic na świecie. 

Student II 

Nie bądź taka. Zgódź się, co? Rachela pasuje do ciebie. Wypisz wymaluj. 

Nicola 

Gdybyś był na moim miejscu zamieniłbyś się? Powiedz szczerze. 

Student II 

Ok, ok. Każdy chciałby być Wernyhorą. Fakt. 

Nicola 

Do Racheli idealnie pasujesz właśnie ty. Dużo bardziej, niż ja. Ona jest mądrzejsza od wszystkich innych razem wziętych. Pisze poezję. Tak, jak ty. Więc zamiast narzekać zacznij czytać swoją kwestię. Ja też choć raz muszę przejrzeć. 

Student II 

Co mi się zdaje, że po wszystkim powinnaś pamiętać o prysznicu… 

Nicola 

Ale ty jesteś wścibski. Jakbyś nie znał mnie… 

Zosia 

Nikt nie chce wiedzieć, co ja wylosowałam?… Trafiony, zatopiony! Nie gapcie się, tylko zgadujcie… Panny Młodej nie widzieliście? 

Student II 

Spoko, Zośka. Pierwszy zgłaszam się na męża. 

Zosia 

Pewnie, że tak. Już lecę. 

Załogant III 

Ja zaraz was pobłogosławię i związek od razu będzie gotowy. Do bezwstydnej konsumpcji. Nawet na miejscu. 

Nicola 

Żarty żartami, ale mógłbyś powiedzieć, gdzie was wcięło. Jakieś nowe znajomości? 

Załogant III 

Żadne tam znajomości, co ty? Były małe zatory. Na szczęście dało się je obejść. Szczegóły później. Delikatnej natury są przecież. 

Nicola 

Ja myślę. A tak w zarysie? 

Załogant II 

Nicola, luzik. Musieliśmy jechać sami. Dziadek siedzi wciąż u Stróża i ruszyć się nie może. 

Nicola 

Niech tam kibluje, głupek. Ruszyć się nie może? Też mi… Do roboty. Tylko nie zakłóćcie przedstawienia. 

Załogant III 

Jak my się zakręcimy, dopiero będzie spektakl. Aktorstwo pierwsza klasa. Tylko, że ja wylosowałem Księdza, a on Pana Młodego. Student wydarł się, że my obaj musimy zaraz grać. 

Nicola 

Więc potem chyba, nie? 

Akt 4, scena 7

Student I, Chórek, Załogant II (w przebraniu za Pana Młodego), Załogant III (w przebraniu za Księdza), Zosia(w przebraniu za Pannę Młodą), Lili, Nicola
w apartamencie 

Student I 

Uwaga! Uwaga! Ostatnie role rozlosowane. Aktorzy ubierają kostiumy i rozgrzewają języki. Nie chodzi jednak o miłe, intymne świństewka. Pamiętajmy, że jesteśmy w świątyni sztuki, w teatrze. Słuchajcie uważnie. Na początek krótkie ćwiczenie. Najpierw ja, potem wy. Gotowi?… Królowa Karolowa kazała królowi Karolowi kare konie kuć. Król Karol kare konie kuje, królowa Karolowa karymi końmi kieruje… Teraz wszyscy razem. 

Chórek 

Królowa Karolowa kazała królowi Karolowi kare konie kuć. Król Karol kare konie kuje, królowa Karolowa karymi końmi kieruje. 

Student I 

Ja zagram Gospodarza, zgoda? Zaczynamy. Jedyne takie przedstawienie na świecie. Fanfary! Kurtyna w górę! 

Chórek 

Bieda piszczy, smród i błota, że niby polska hołota. Że niby polska hołota. Złoto świeci, chciwość wielka, a Polakom poniewierka. Nam została poniewierka. 

Załogant II (w przebraniu za Pana Młodego) Ksiądz dobrodziej już niebawem będzie nosić pelerynkę? 

Załogant III (w przebraniu za Księdza)
Może i należy mi się, lecz pewnego nic nie wi się. Inni także robią ślinkę! Może sprawię pelerynkę. 

Załogant II (w przebraniu za Pana Młodego)
Może z Konsystorza przecie popatrzą okiem łaskawem. Życzę bardzo. 

Chórek 

Stroje, władza, okradanie, polskiej krwi wciąż wysysanie. Naszej krwi wciąż wysysanie. Czarna mafia za czerwoną, polskie dusze w piekle toną. Nasze dusze w piekle toną. 

Zosia (w przebraniu za Pannę Młodą)
Choć co dadzą. Ino te ciarachy tworde. Trza by stoć i walić w morde. 

Załogant II (w przebraniu za Pana Młodego)
Moja duszko, tu się mówi o kościelnej dostojności, którą mają przyznać jegomości. 

Zosia (w przebraniu za Pannę Młodą) 

Jo myślała, że co inne. 

Załogant III (w przebraniu za Księdza) 

Naiwne to i niewinne. 

Chórek 

Gęby tłuste, serca chude, robi Polska za ułudę. Kraj nasz robi za ułudę. Kościół syty i bogaty, a dla Polski grzech i baty. Dla nas tylko grzech i baty. 

Lili 

Nie za ostro przypadkiem? Lekka przesada. Ja protestuję! 

Nicola 

O! Proszę bardzo. Prawda w oczy kole. 

Lili 

Prawda? Niby jaka prawda? Sama nie wiem, co będzie, gdy proboszcz się dowie. Ambasada. 

Nicola 

Cenzorka się znalazła. Patrzcie tylko. Przyszłaś tutaj kogoś przestraszyć? Ty zwykły donosiciel chcesz być? Władzuchnie kochanej w dupę będziesz lazła? Myślisz, że ktoś się jej tutaj boi oprócz ciebie? Śmiechu warte. 

Lili 

Tobie jest do śmiechu? Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. 

Student I 

Cicho będziecie, czy nie? To teatr. Sztuka. W żadnym razie pyskówka. Nie wiecie, że sztuka niesie w sobie najczystszą z prawd? Artystyczną, a nie potoczną, skażoną przez banał codzienności. 

Akt 4, scena 8 

Pan w czerwieni, Student II w apartamencie 

Pan w czerwieni 

Gratuluję inscenizacji, drogi nasz reżyserze. Zwłaszcza Chórek mi się spodobał. Z jednym wyjątkiem. Czarna mafia za czerwoną? Kto niby komu miałby krew wysysać? 

Student II 

Taki skrót myślowy. Zwykła zadyma. Najpierw byli komuniści. Na ich miejsce wskoczył kościół. Za kościołem… Kto już czeka w kolejce za kościołem? 

Pan w czerwieni 

Pamiętam cię, jak się rodziłeś. Wtedy i partia, i kościół dbały o ciebie. Zabiegały o twoją duszę. Na wyścigi niemalże. A teraz są dla ciebie po prostu dwoma mafijnymi kolorami. 

Student II 

Jesteś marksistą, czy teologiem? 

Pan w czerwieni 

Dzisiaj przede wszystkim akuszerem. 

Student II 

Szkoda, że nie lekarzem ogólnym. Od dwóch dni coś strzyka mi w… 

Pan w czerwieni 

… Lewym barku? Wiem, wiem. 

Student II 

Skąd wiesz? Nikomu nie mówiłem. 

Pan w czerwieni 

Zawodowa intuicja mi podpowiada. Nic wielkiego. A ty? Czym kierujesz się w swojej twórczości? Też intuicją? Czy może erudycją i formalizmami? 

Student II 

Trochę tym. Trochę owym. Różnie. Nie do końca można to określić. 

Pan w czerwieni 

Na przykład dzisiejszy Chórek. Czym jest dla ciebie? Ma nas prowadzić do poznania jakiejś skrywanej głęboko prawdy? Do katharsis? Czy jest raczej narzędziem propagandy i wskrzesi w nas co najwyżej moralnego kaca? 

Student II 

Ani jedno, ani drugie. Głównie przygląda się słowom-kluczom. Tym, które w kraju tworzą dzisiaj polityczną różnorodność. Chórek szkicuje w ten sposób współczesny obraz całego narodu. Pomaga więcej zrozumieć. Nie ma w tym żadnej propagandy. Mogę zdradzić, że w tej inscenizacji Chórek przyłoży wszystkim, bez wyjątku. 

Pan w czerwieni 

Czy aby na pewno bez wyjątku? Żydom też? 

Student II 

Chwila… Może niejasno się wyraziłem. Chórek wypowiada się z perspektywy uwypuklenia relacji pomiędzy słowami-kluczami. Dzięki temu wypowiada się po prostu obiektywnie. 

Pan w czerwieni 

Twoim zdaniem w krótkiej scence możliwe jest obiektywne ujęcie relacji między imponderabiliami? 

Student II 

Spoko. Pod warunkiem, że reżyser nie będzie za bardzo kombinował. Potrzebna jest do tego prosta kalka znaczeniowa. 

Pan w czerwieni 

Raczej prosta droga do rażących uproszczeń. 

Student II 

Miłość między ludźmi i nacjami. Solidarna pomoc. Sprawiedliwość. Prawa człowieka. To nie są żadne uproszczenia. 

Pan w czerwieni 

Wiesz, co mi się w tobie podoba? Masz takie internacjonalistyczne ciągoty. Jak wielu starych, dobrych dyktatorów. 

Student II 

Ja i dyktatorskie ciągoty? Chyba ci odbiło. Dobry nastrój chcesz mi popsuć. 

Pan w czerwieni 

Trudno uwierzyć, prawda? A przecież każdy idealista ma zadatki na dyktatora. Spójrz tylko na historię powszechną. 

Student II 

Droga od zadatków na kogoś do bycia tym kimś w przyszłości jest bardzo długa. 

Pan w czerwieni 

W przypadku idealistów są tylko dwie drogi. Obie krótkie. Albo jesteś ofiarą innego idealisty, albo jego oprawcą. 

Student II 

Sorki. Fajnie nam się rozmawia, ale nie czas na filozofowanie. Mam dzisiaj sporo ważnych obowiązków. 

Pan w czerwieni 

Cóż… Tak. Zapomniałbym o przedstawieniu. Bardzo jestem ciekawy twojej Racheli. Masz jakiś szczególny pomysł na tę postać? 

Student II 

Skąd wiesz, co wylosowałem? 

Pan w czerwieni 

Domyśliłem się. Czysty przypadek. 

Student II 

Nie wierzę w czyste przypadki. Sorki. Chórek już czeka. 

Akt 4, scena 9

Chórek, Załogant II (w przebraniu za Pana Młodego), Stefcio (w przebraniu za Żyda), Lili w apartamencie 

Chórek 

Kiedy z ludu krew wycisną, wierny gniew na Żydów cisną. Mroczny gniew na Żydów cisną. Kościół świętym batem łaje, tylko Żydom się dostaje. Naszym Żydom się dostaje. 

Załogant II (w przebraniu za Pana Młodego) 

Przyszedł Mosiek na wesele. 

Stefcio (w przebraniu za Żyda) 

Nu, ja tu przyszedł nieśmiele. 

Załogant II (w przebraniu za Pana Młodego) 

No, jesteśmy przyjaciele. 

Stefcio (w przebraniu za Żyda)


No, tylko że my jesteśmy tacy przyjaciele, co się nie lubią. 

Chórek 

A ksiądz po ambonach krzyczy, żeby Żydów wydziedziczyć. Naszych Żydów wydziedziczyć. Niech utoczy im lud sadła, by ojczyzna nie upadła. By ojczyzna nie upadła. 

Załogant II (w przebraniu za Pana Młodego) 

A tak, jak są tacy, co skubią, to i są tacy, co się boczą. 

Stefcio (w przebraniu za Żyda)

Niech się boczą, a jak oni potrzebują, to ich u mnie jest bardzo wiele. 

Załogant II (w przebraniu za Pana Młodego) 

W zastawie. 

Stefcio (w przebraniu za Żyda)


No, to tak, jak w kieszeni, pan dzisiaj w kolorach się mieni… 

Chórek 

Żydzi złoty mają trzosik, a to przecież nie ich grosik. A to przecież jest nasz grosik. Wszyscy u nich są w kieszeni, trzeba spalić rój szerszeni. Naród spali rój szerszeni. 

Lili 

Po co te antykościelne akcenty? Antynarodowe wprost. Na wieczorku literackim coś takiego? 

Chórek 

Kościół rozda rozgrzeszenie, Żydów cienie. Nasze mienie. Żydów mienie. Nasze mienie. Nasze mienie. Żydów cienie. Nasze mienie. Żydów. 

Akt 4, scena 10 

Student I, Lili, Załoganci II i III, Stefcio w apartamencie 

Student I 

Dziękuję, superowy spektakl. Bajeczny po prostu. I od razu odzew społeczny słychać. Protest Lili tylko potwierdza, że sztuka w życiu człowieka jest najważniejsza. Spoko… Mamy za sobą taki nasz mini akt pierwszy. Z odautorskim komentarzem Chórku. Teraz chwila odpoczynku. Z minutkę, co? Prawdziwa przerwa przewidziana jest po akcie drugim. Wtedy będzie czas na przekąski i degustację. Obowiązkowo! Żeby nikt nie narzekał na moją tradycyjną, polską gościnność. Naszą narodową! 

Lili 

Ludzie, no… Powiedzcie coś. Na miłość boską. 

Załogant III 

Student, ale nie za ostro jest? Chórek odjechał zupełnie. 

Student I 

A co? Wyspiański jest delikatniejszy? Kpi ze wszystkich. Aż miło. Wiesz… Żeby ruszyć leniwe sumienia, musi być niezły kop, bo inaczej tylko kaska i rżnięcie. 

Stefcio 

Dobrze, że nie ma mojej żony. Awantura od razu by była, jak amen w pacierzu. 

Student I 

Uwaga, uwaga! Już czas! Akt drugi. Aktorzy gotowi? 

Stefcio 

A gdzie jest Nicola? Zmyła się przed występem? 

Załogant III 

Co ty? Ona w łazience siedzi. Jak ją znam, ostro kuje swój tekst. Na blachę. Cała Nicola. Perfekcjonistka po prostu. Zawsze chce dać z siebie wszystko, co najlepsze. Nie zauważyłeś jeszcze? 

Stefcio 

Ja myślę, że raczej ty jesteś perfekcjonistą. Ona jest tylko delikatną dziewczyną. 

Załogant III 

Równy gość z ciebie. Spoko… A widzieliście, jak Lili się wścieka? Szlag ją zaraz trafi. Aż mi jej żal trochę. Ale, że wyjechała z tą ambasadą, to już przepał… Ja nie wiedziałem, że ona taka kościelna jest. 

Załogant II 

Zaraz kościelna. Nie wymyślaj. Komedię robi. Na złość Studentowi. Z zazdrości, że nie jej chata. 

Stefcio 

Jest czego zazdrościć. 

Załogant III 

Nie, nie. Wcale tak nie jest. Mnie też ten chór nie do końca leży. 

Załogant II 

Sorki. To tylko sztuka teatralna. Co do jej urody… Akurat taka, a nie inna, jak w sztuce. Więc luzik. Jednemu będzie zwisać, drugiemu od razu się kozik w kieszeni otworzy. Na szczęście tutaj jest swoboda twórczości artystycznej. I wolność słowa jest. Szkoda tylko, że jesteśmy na obczyźnie… Bo w Polsce wolności słowa nie było i nie ma. 

Akt 4, scena 11 

Chórek, Nicola (w przebraniu za Wernyhorę), Student I (w przebraniu za Gospodarza), Lili, Student II w apartamencie 

Chórek 

Wprost z ugoru dwupolówki modły niosą do Żydówki. Zdobią nią swoje szturmówki. Naród los wykuwa z bólem. Żyda głoszą nowym królem. Żyda głoszą naszym królem. 

Nicola (w przebraniu za Wernyhorę)


Jeszcze w uszach mam te dzwony ponad ich weselne grajki, jęk posępny, jęk męczony, tyle krwi rzezanych ciał. Ja tam był, przy trupach stał. Jeszcze w uszach mam te dzwony. Patrzyłem się na lud święty, jako upadał przeklęty, przekleństwami potępiony. Kiedy ojce klną na synów, kiedy syny przeklną ojce, takie jęczące ogrojce, łez krwawiących, łez serdecznych słyszałem w tych głosach wiecznych, w głosach dzwonów jęk szalony. Jeszcze w uszach mam te dzwony. 

Student I (w przebraniu za Gospodarza)


Pan-Dziad z lirą. Wernyhora! Wy mnie znany, spodziewany, Wy, o którym jeszcze wczora tylko we śnie, tylko w marze, jak owi dawni mocarze. Wy na koniu, siwym koniu, poprzed dom mój, z wieścią. 

Nicola (w przebraniu za Wernyhorę)


Roześlesz wici przed świtem, powołasz gromadzkie stany. Ma być jawne, co jest krytem, co dalekie było – blisko. Dziś u Waści weselisko. Prawie że są wszyscy społem. Roześlesz wici przed świtem, niech jadą we cztery strony. Bądź gotów, nim wstanie słońce. Skoro porozsełasz gońce, zgromadzisz lud przed kościołem, jak są zdrowi, prości, mali, ażeby godność poznali, Bogiem powitasz ich kołem, a wtedy przykaż im ciszą, niech żaden brzeszczot nie szczęknie, a skoro rzesza uklęknie, niech wszyscy natężą słuch: czy tętentu nie posłyszą od Krakowskiego gościńca? 

Chórek 

Lecz religia to kradziona. Naród przed kościołem kona. Rzesza przed kościołem kona. Żydzi są tego świadkami, świętymi sobotnikami. Krnąbrnymi sobotnikami. 

Student I (w przebraniu za Gospodarza) 

Wytężam, wytężam słuch. 

Nicola (w przebraniu za Wernyhorę)


Ja wiem, żeś jest Asan zuch. Od Krakowskiego gościńca czy tętentu nie posłyszą, czy już jadę z Archaniołem? Mówię Słowo – rzecz prawdziwą. Chwila, chwila osobliwa. Wybrałem dziś weselisko, twój dworek, dróżkę, zagrodę. Słyszysz, jaki wicher wyje! Słyszysz, wielki deszcz się pluszcze! Słyszysz, chrzęszczą wielkie drzewa i jako trzaskają kuszcze. To tam moja drużba śpiewa, tysiąc koni grudy bije ze złotymi podkowami! 

Student I (w przebraniu za Gospodarza) 

Jezus, zmiłuj się nad nami! 

Nicola (w przebraniu za Wernyhorę)


Leć kto pierwszy do Warszawy z chorągwią i hufcem sprawy, z ryngrafem Bogarodzicy. Kto zwoła sejmowe stany, kto na sejmie się pojawi sam w stolicy, ten nas zbawi! 

Student I (w przebraniu za Gospodarza)


Jako żywo, jako żywo. Waść mi takie dziwa prawi. I to jako rzecz prawdziwą. 

Chórek 

Naród wierzy w Boże dary, jesteśmy święte huzary. Myśmy to Boga huzary. Żydom cios krwawy zadany, teraz nasz naród wybrany. Nasz tylko naród wybrany. 

Nicola (w przebraniu za Wernyhorę)


Wszystko święte, wszystko żywo. Z daleka, a miałem blisko. Wybrałem twój dom, zagrodę i wybrałem Weselisko. Waszmość rękę miej szczęśliwą. Daję Waści złoty róg. 

Student I (w przebraniu za Gospodarza) 

Złoty róg. 

Nicola (w przebraniu za Wernyhorę) 

Możesz nim powołać chór. 

Student I (w przebraniu za Gospodarza) 

Bratni zbór. 

Nicola (w przebraniu za Wernyhorę)


Na jego rycerny głos spotężni się Duch, podejmie Los. Daję w twoje ręce róg. 

Student I (w przebraniu za Gospodarza) 

Dziękuj Bóg. 

Chórek 

Bóg czy chce słuchać wołania? Naród nad grobem się słania. Kraj nasz nad grobem się słania. Gdzie są Żydzi, co w róg dęli? W ojczystej ziemi zginęli, w naszej stodole spłonęli. 

Lili 

Hańba! Zwykła profanacja. Kłamliwe teksty… Co? Może tylko my mordowaliśmy Żydów? A oni niewinne gołąbki niby? 

Student II 

Lili, luzik! To sztuka jest tylko. Czysta sztuka. 

Lili 

Obca polskiemu duchowi akcja polityczna… Antynarodowa, brudna propaganda… Jaka tam czysta sztuka… Ale weźmiemy się i za czystą sztukę, jeżeli na tym ma polegać. 

Chórek 

Kościół rozdał rozgrzeszenie, Żydów mienie. Żydów cienie. Nasze mienie. Żydów cienie. Nasze cienie. Żydów cienie. Nasze mienie. Żydów… 

Akt 4, scena 12 

Student I, Lili, Student II w apartamencie 

Student I 

Dziękuję ponownie. Uf! Nie wiem, co powiedzieć. Aktorstwo super. 

Lili 

Uważam, że przesadziłeś, stary. Takie jest nie tylko moje zdanie tutaj. Wielu myśli podobnie, choć nie mają odwagi tego głośno powiedzieć. 

Student II 

Ty znowu swoje. Ok. Masz prawo. Ale krzykiem mnie nie wystraszysz. Wiesz, dlaczego? Bo prawdziwa cnota krytyki się nie boi. 

Lili 

Tu chodzi o wyważenie akcentów. Słychać tylko, że Żydom stało się to, Żydom stało się tamto. A co z nami? Jesteśmy kompletne głupki? Złodzieje i pijaki? Zbrodniarze? Apokaliptyczne zło? Czy tak, wielki reżyserze? Myślisz, że nie wiem, kto ten spektakl upichcił? 

Student I 

Lili, daj mu odsapnąć… Może najpierw dokończmy tę pierwszą sprawę, zgoda? My, to dla ciebie kto? Polacy czystej krwi aryjskiej? A jeśli tak, wówczas już nie Żydzi polscy? Według ciebie Żydzi polscy nie są Polakami? Jak długo chcesz jechać na tej prymitywnej kalce? Twoim zdaniem Żyd ma być przekleństwem? Polski Żyd ma być największym przekleństwem? 

Lili 

A kto atakuje Polskę? Że komory gazowe. Że pogromy. Że zły kler. Że źli Polacy. Że antysemityzm? Kto? Ja się tylko pytam. 

Student II 

Mógłbym coś powiedzieć?… Dzięki wielkie. Lili, ty lepiej nic o klerze nie mów, dobrze? Ja jestem co niedziela w naszym kościele i ciebie ani razu nie widziałem. Wyluzuj więc… Tak, tak! Nie naciągaj. Nikogo tutaj nie reprezentujesz. Z pewnością nikogo z naszej parafii. To ja jestem praktykującym katolikiem. I obserwuję od dawna, co się dzieje. Mam prawo nie zgadzać się z tym. I jako autor dzisiejszej inscenizacji daję temu wyraz właśnie w taki sposób. 

Student I 

Posłuchajcie mnie wszyscy! Odpuśćmy sobie. Bardzo was proszę. Przypominam, że nasze spotkanie jest też moją parapetówką. Uwaga więc, uwaga! Proponuję dłuższą przerwę. Regenerację sił. Ładowanie akumulatorów. Czeka na nas smaczne jedzonko. Spoko drinki. Taka tam drobna rozpusta. Jakby tego było mało, Lili zrobiła nam niespodziankę. Na autora najtrafniejszej refleksji o dzisiejszych występach czeka butelka szampana. 

Akt 4, scena 13 

Lili, Dziennikarz w apartamencie 

Lili 

Jakaś trafna refleksja? Nie nęci cię schłodzony szampan? 

Dziennikarz 

Nie widzę nikogo, kto mógłby prawidłowo ocenić trafność mojej refleksji. 

Lili 

Po której jesteś stronie, jeśli wolno wiedzieć? 

Dziennikarz 

Proszę? 

Lili 

Co ty? Z księżyca spadłeś? Do której partii należysz? 

Dziennikarz 

Z całą pewnością do każdej. 

Lili 

Kolejny oportunista. 

Dziennikarz 

A co? Zależy ci na stronnikach? 

Lili 

Zależy mi wyłącznie na osobach myślących. Nie byle jak myślących. 

Dziennikarz 

Niezależnie i krytycznie? O takie osoby ci chodzi? 

Lili 

Dokładnie. Bez krytycyzmu i prawdziwej niezależności nikt nie jest w stanie przebić się przez zmowę… Wszechobecną. Złowrogą. Może i ty do nich należysz, a tylko udajesz głupka? 

Dziennikarz 

Nikogo nie muszę udawać. Znam swoją wartość. Należę do grupy osób myślących. Niezależnie i krytycznie. Dzięki temu widzę, jak przez cały wieczór starasz się dokuczyć Studentowi. 

Lili 

Mnie chodzi tylko o zasady. Student przekroczył granice naszej tradycyjnej polskiej gościnności. 

Dziennikarz 

Czyżby? Zaprosił nas wszystkich do siebie. Żywi i bawi. 

Lili 

Kogo bawi, tego bawi. Mnie tam do zabawy daleko. Bardzo daleko. 

Dziennikarz 

Czepiasz się. 

Lili 

Nie widzisz, że on stosuje podwójne standardy? Z jednej strony zaprasza nas i niby, jak jakiś wielki patriota, chce uchodzić za kogoś tradycyjnie gościnnego i otwartego na nasze duchowe potrzeby. Ale z drugiej strony pozwala tej kreaturze wystawiać pseudo-sztukę, pożal się Boże spektakl teatralny. A po co? Żeby opluć naszą ojczyznę. Nie dostrzegasz w tym sprzeczności? 

Dziennikarz 

Przyznam, że jestem zaskoczony tą analizą. 

Lili 

Spostrzegawczość. Podstawa. 

Dziennikarz 

Sądzisz, że on działa intencjonalnie? Czy może zazdrościsz mu tego apartamentu z pięknym tarasem? 

Lili 

Niech się nim udławi. Najlepiej natychmiast. 

Dziennikarz 

Aż tak źle mu życzysz? 

Lili 

Nie rozumiesz? On aktywnie wspiera przedstawienie. Zasłania się wolnością twórczą. Wolnością słowa. Lecz, tak naprawdę, naszym kosztem wywyższa Żydów. 

Dziennikarz 

Może i on jest jednym z nich? 

Lili 

Stwierdzasz fakt, czy pytasz?… Teraz i ja tak myślę… Że on jest po prostu zadekowanym Żydem. 

Dziennikarz 

Na domiar złego bogatym, zdaje mi się. 

Lili 

I co z tego miałoby wynikać? Chcesz mnie jeszcze bardziej zdołować? Sądzisz, że jest mi przyjemnie? Ja muszę zadowolić się pokoikiem pod schodami w suterenie, a on żyje sobie na salonach… Więcej masz tego rodzaju smaczków? 

Dziennikarz 

Tak sobie myślę, że jeśli jakiś Żyd jest rażąco bogaty, po co powtarzać, że jest bogaty? Trzeba mówić, że jest… 

Lili 

Złodziejem. 

Dziennikarz 

A co, jeśli jakiś Żyd jest rażąco dobry?… Po co wszem i wobec rozgłaszać, że jest dobry? Trzeba mówić, że jest… 

Lili 

Przebiegły. 

Dziennikarz 

I jeśli jakiś Żyd z powodu tej dobroci wspiera ubogich, po co zaraz obwieszczać, że ich wspiera? Trzeba mówić, że ich… 

Lili 

Rujnuje. 

Dziennikarz 

Jeśli zaś jakiś Żyd jest rażąco mądry, po co go wychwalać, że jest mądry? Trzeba mówić, że jest… 

Lili 

Hochsztaplerem. 

Dziennikarz 

Znakomicie! A co robić, jeśli jakiś Żyd jest rażąco skuteczny i swoją pracowitością udaje mu się w życiu osiągnąć wszystko, co zaplanował? Po co się stresować z tak błahego powodu, że on jest pracowity? Trzeba mówić, że jest… 

Lili 

Szują spiskującą przeciwko naszej ojczyźnie! 

                        Edynburg 2016


[w] Isaac Jacobovsky, Obce raje. Dramat narodowy w czterech aktach z prologiem i epilogiem. Wyd. EcruStone, Edynburg — Warszawa 2022, ss.195–222